ZalogujUzytkownik Haslo
Zaloguj mnie automatycznie przy każdej wizycie    
Rejestracja
Rejestracja
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości

Nauka gry na keyboardzie w Częstochowie Nauka gry na pianinie w Częstochowie Nauka gry na saksofonie w Częstochowie

Poleć to, co sprawdzone i najlepsze Masz inne doświadczenia? Wystaw odpowiednią rekomendacje.
Forum Moja Rekomendacja Strona Główna » Luźne rozmowy na każdy temat

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Dowcipy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomasz



Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 413

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 20:53    Temat postu: Dowcipy Odpowiedz z cytatem

Pędzący pociag, dwie minuty przed kraksą!
Nagle wstaje młoda panienka dziewica i krzyczy!
- nie mogę tak umrzec, niech ktoś zrobi ze mnie kobiete!!!
- wstaje młody facet, zdejmuje koszule i mówi:
- masz, wyprasuj to!

Idzie pogrzeb. Tragarze niosą trumnę przekręconą na bok.
- Kogo chowają? - pyta przechodzień.
- Teściową - odpowiada jeden z żałobników.
- A czemu trumnę niesiecie bokiem?
- Bo jak ją przekręcić na plecy, to zaczyna chrapać.

Przychodzi murzyn do biura pośrednictwa pracy i pyta:
- Czy jest jakaś praca dla czarnego?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje?
- Pan pierwszy zaczął...

Pewien facet cierpiał na zaniki pamięci. Pewnego dnia, gdy przyszli
do niego goście, zaczął opowiadać, że teraz leczy się u bardzo dobrego
ekarza. Przyjaciele zapytali więc, jak ów medyk się nazywa.
- No właśnie, miałem na końcu języka... Pamiętacie może, był taki
grecki poeta, w starożytności, taki ślepy...
- No był, Homer. Ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim
miastem, które próbowali zdobyć...
- No tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa?
Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu
tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nieeeee! Ta żona, co on ja uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- Właśnie. Helena! Helenkaaaaaaa - woła do żony myjącej w kuchni naczynia
- Jak się nazywa ten mój lekarz?

Spotkali się trzej kowboje. Zasiedli razem przy ognisku i rozpoczęli licytację, który z nich jest najtwardszy.
Kowboj z Australii powiedział:
- Walczyłem kiedyś z dwumetrowym krokodylem i pokonałem go gołymi rękami.
Kowboj z Brazylii powiedział:
- Zabiłem ważącego pół tony byka uderzeniem pięści.
Kowboj z Teksasu nic nie powiedział. Uśmiechał się tylko, rozgrzebując żar z ogniska swoim prąciem...

Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, ja mam chyba sklerozę?
- A czym to się objawia?
- Co się objawia?

Do lekarza przychodzi facet i pokazuje mu swój męski interes, który został czymś podziurawiony.
- Kto pana tak urządził?
- Żona, widelcem.
- A jak pan oddaje mocz?
- Znam kilka chwytów na flet…

Do lekarza przychodzi zaniepokojony mężczyzna.
- Panie doktorze, mam jedno jądro całe sine.
Lekarz bada wnikliwie.
- Przykro mi, obawiam się, że to rak. Konieczna jest amputacja. Szybko wykonał operację. Po kilku dniach mężczyzna znowu przychodzi pokazuje drugie jądro, zupełnie sine.
- No tak, obawiałem się tego. To złośliwa odmiana, są przerzuty. Konieczna jest amputacja drugiego. Przerażony mężczyzna zgadza się . Po kilku dniach przychodzi zupełnie załamany. Ma sine całe podbrzusze. Lekarz bada go dokładnie.
- Mam dla pana dobrą wiadomość. To wcale nie jest rak. Dżinsy panu farbują.

Przychodzi baba do lekarza.
- Heil Hitler!
- Co też pani, wojna się dawno skończyła…
- Dawno, dawno, ale ja pana poznałam, doktorze Mengele…

Wychodzi baba od lekarza.
- Na śmierć zapomniałam, jak lekarz nazwał moja chorobę. Zawraca.
- Panie doktorze. Pan tak dziwnie nazwała moją chorobę… Jak to było? Żaba? Ryba?
- Nie proszę pani, to rak.

Mąż i żona, młode małżeństwo umówili się, że będą się kochać tylko w te dni tygodnia, które w nazwie mają literkę „r”. Budzą się rano.
- Jaki mamy dziś dzień kochanie? – pyta się mąż.
- Niedzierla

W sądzie toczy się rozprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o gwałt dokonany na zakonnicy.
- Dlaczego zgwałcił pan tę biedną kobietę?
- Myślałem, że to jest Zorro…

Przychodzi pacjent do szpitala na zabieg chirurgiczny.
Lekarze przygotowują się do operacji. Przychodzi anestezjolog i mówi do pacjenta:
- Jestem anestezjologiem i będę pana usypiał. Czy zabieg ma pan mieć robiony prywatnie czy na kasę chorych?
- Na kasę chorych - odpowiada pacjent.
Więc anestezjolog na to:
- aaaa, kotki dwa, szare, bure obydwa...

Jak podaje BBC, w jednym z domów na przedmieściach Londynu zarwało się piętrowe łóżko.
17 Polaków odniosło niegroźne obrażenia.
_________________
nauka na keyboardzie impresariat stroiciel agencja artystyczna nauka na pianinie stomatolog
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz



Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 413

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 21:02    Temat postu: Dowcipy Odpowiedz z cytatem

Ojciec chrzestny mafii dowiedzial sie, ze jego ksiegowy dokonal przekretu na 10 milionow dolarow.
Ksiegowy jest gluchy. Uwaza sie, ze to zaleta w takim miejscu pracy. Przede wszystkim obowiazki,
wszyscy twierdza, ze i tak ten niczego nie uslyszy i nie bedzie zeznawal w sadzie. Kiedy ojciec
chrzestny poszedl pogadac z ksiegowym o zaginionych pieniadzach, zabral ze soba adwokata,
ktory znal jezyk migowy. Ojciec chrzestny pyta ksiegowego: "Gdzie te 10 milionow dolarow,
ktore mi zaiwaniles?" Adwokat, na migi, pyta ksiegowego, gdzie ukryl 10 milionow dolarow.
Ksiegowy odpowiada: "Nie wiem, o czym mowicie." Adwokat mowi ojcu chrzestnemu:
"Twierdzi, ze nie wie, o czym mowimy." Wtedy ojciec chrzestny wyciagnal pistolet kaliber 9 mm,
przylozyl do klejnotow ksiegowego, i mowi: "Spytaj go jeszcze raz!" Adwokat pokazuje na migi:
"On cie zabije, jesli mu nie odpowiesz!" Ksiegowy odpowiada: "OK! Wygraliscie! Pieniadze sa w torbie,
zakopane za szopa,z tylu domu na podworku mojego kuzyna Andrzeja, na Zoliborzu!" Ojciec chrzestny
pyta adwokata: "No, to co powiedzial?" Adwokat odpowiada: "Mowi, ze nie masz jaj, zeby pociagnac za spust."

Grudzień. Pukanie do drzwi. Otwiera facet, a tam Rumunka.
- Daj pan pindzona, nie mam pindzondza - mówi ta.
- Nie daję za darmo.
- To kup pan dzieciaka za stówę.
- No dobra.
Kolejny grudzień. Ta sama sytuacja.
- Daj pan pindzondza.
- Już mówiłem, że...
- To weź pan dzieciaka za stówę.
- No dobra.
Kolejny grudzień. Rumunka się wycwaniła.
Dzwoni do drzwi.
- Kup pan dzieciaka za stówę.
- Nie, w tym roku dziękujemy. Żona zrobi karpia.

- Panie doktorze, do niedawna nie mogłem nic jeść, a teraz zjadam wszystko!
- Świetnie. A co ze stolcem?
- Też!

Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce "TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY".
Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - zawrzaśli Turcy wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...

Polak założył swój sklep. Po paru dniach przychodzi do niego Żyd i mówi :
- Panie, przyjmij mnie pan do pracy.
- Nie ma mowy, ja pracuję sam.
- No, ale ja będę naprawdę dobry i będę się starał i w ogóle.
- Nie, idź pan stąd !
- To zatrudnij mnie chociaż za darmo !
Polak myśli " Jak za darmo to czemu nie ?"
Pewnego dnia Polak zobaczył, że Żydek próbuje coś sprzedać jakiemuś facetowi i postanowił posłuchać jak sobie radzi.
- To weź pan tą wędkę.
- No dobra, biorę.
- Panie masz wędkę to kup pan spławiki. Bez spławika nic nie złowisz.
- Dobra daj pan jeszcze te spławiki.
- A haczyki ?
- Dobra dawaj pan.
- Panie a masz przynętę ?
- No, no... ok poprosze przynętę.
- No dobra, masz pan sprzęt, a jak pan dojedziesz nad to jezioro co ? Kup pan samochód.
- OK, kupię jeszcze samochód.
- A jak pan tam dojedziesz i będziesz musiał zostać na dłużej to gdzie będziesz spał ? Weź kup pan namiot.
Żydek tym sposobem wcisnął facetowi pół sklepu i gdy ten wyszedł Polak do niego podchodzi i mówi:
- Jesteś wspaniałym sprzedawcą. Facet przyszedł po wędkę a ty...
- Nie... On nie przyszedł po wędkę... On przyszedł po podpaski dla żony ...No to mu powiedzialem ze jeśli nici z * to może by na ryby poszedł.
_________________
nauka na keyboardzie impresariat stroiciel agencja artystyczna nauka na pianinie stomatolog
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz



Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 413

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 21:02    Temat postu: Dowcipy Odpowiedz z cytatem

Na egzaminie z logiki profesor słucha studenta i słucha. W końcu po jakiejś chwili kładzie się na podłodze.
-Wie pan, co ja robię?-pyta studenta.
-Nie.
-Zniżam sie do pańskiego poziomu.

Leje pijany facet w parku.przechodzi obok niego kobieta i mówi:
-Jakie bydlę.
A on na to:
-Spokojnie, trzymam go.

Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi.
- I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.

Lodówka zrobiła imprezę - zaprosiła paru znajomych. biba trwa, zabawa na cztery fajery, mikser obraca sokowirówkę, pralka nawalona śpiewa, ogólnie wszyscy się bawią, tylko trabant siedzi smutny w kącie.
Podchodzi do niego gospodyni:
- trabant, co ty taki markotny, wszyscy się bawią, a ty nic. masz łyknij sobie wódeczki, od razu ci się lepiej zrobi...
- w tym rzecz, że nie mogę, jestem samochodem.

Niewidomemu w nocy zachciało się pić.
Wchodzi do kuchni i macając wszystkie kuchenne przedmioty chce znaleźć kubek.
Nagle natyka się na tarkę, tak ją dokładnie maca opuszkami palców i zaczyna się głośno śmiać i mówi:
- Takich głupot to już dawno nie czytałem

Do baru gdzieś w Polsce wchodzi Amerykanin i mówi:
- Wy, Polacy, ponoć jesteście strasznymi pijakami. Zakładam sie o 100 $, że nikt nie wypije całej butelki wódki jednym łykiem. -
W barze wszyscy ucichli. Jeden gość nawet wyszedł, jednak po pięciu minutach wrócił i pyta się Amerykanina:
- Zakład aktualny? -
Amerykanin potwierdził. Facet wziął flaszkę i jednym łykiem wypił całą jej zawartość. Ktoś się go pyta:
- A gdzie ty uciekłeś? -
- Do baru obok sprawdzić czy mi się uda.

Do baru wchodzi facet i siada na stołku. Barman patrzy na niego i pyta:
- Co będzie?
- Poproszę siedem kieliszków whisky, podwójnej.
Barman podaje mu trunki i patrzy, a facet wychyla jeden kieliszek, drugi, trzeci... wszystkie znikają równie szybko, jak się pojawiły. Barman gapi się niedowierzając i pyta go, dlaczego tak szybko wypił wódkę.
- Też byś wypił tak szybko, gdybyś miał to, co ja.
- A co masz, stary?
- Jednego dolara.

-Tato tato kto to jest Alkoholik?
-Synku popatrz się przez okno widzisz te cztery drzewa alkoholik by powiedział że widzi osiem drzew.
-Tato ale tam są tylko dwa drzewa.

Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi:
- Na dworzec główny, ale szybko!
- Ale my już jesteśmy na dworcu! - protestuje taksówkarz.
- Masz tu 50 zł, a na drugi raz tak się nie śpiesz.

Wsiada nabombowany gość z półlitrówką w łapie do autobusu podmiejskiego. Przy wejściu kierowca go haltuje i mówi:
- Gdzie? A za bilet?
Gość podnosi flachę, przechyla większego łyka i mówi:
- Za bilet!!!

Pewnego razu niewidomy postanowił odwiedzić Teksas. Wsiada do samolotu teksaskich linii lotniczych i zapada się w miękkim, dużym fotelu.
- Hej... - mówi niewidomy - ale duży fotel.
- W Teksasie wszystko jest większe, niż gdzie indziej - mówi siedzący obok pasażer.
Kiedy niewidomy wylądował w Teksasie, pierwsze kroki skierował do baru.
Dostał kufel, bada go dłońmi i mówi z podziwem:
- Ale duże kufle tu macie.
- W Teksasie wszystko jest większe niż gdzie indziej - mówi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
- Na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej - pada odpowiedź.
Niewidomy idzie, ale gubi drogę i zamiast do toalety, wchodzi do sali z basenem. Potyka się, wpada do wody i przerażony krzyczy:
- Nie spłukiwać! Nie spłukiwać!
Polecam http://dowcipy.autentyki.pl
_________________
nauka na keyboardzie impresariat stroiciel agencja artystyczna nauka na pianinie stomatolog
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tomasz



Dołączył: 18 Maj 2008
Posty: 413

PostWysłany: Wto Lip 29, 2008 10:54    Temat postu: Dowcipy Odpowiedz z cytatem

- Wiesz, wczoraj kupiłem twoją płytę!
- Ach, to ty kupiłeś... - smutno odpowiada zagadnięty.

Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz wydałem płytę!
- Świetnie, a ile sprzedałeś?
- Eee, niewiele - dom, samochód...

Podczas próby koncertu na trąbkę z orkiestrą, solista stale mylił się i fałszował, a chcąc zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, rzekł do Józefa Haydna:
- Panie kapelmistrzu, orkiestra gra tak głośno, że sam siebie nie słyszę.
Na to kompozytor:
- W takim razie szczęściarz z pana!

Konserwatorium im. Witolda Lutosławskiego w Krakowie. Po korytarzu, w przerwie między zajęciami spaceruje dwóch studentów:
- Ale miałem wczoraj traumatyczne przeżycie - mówi jeden
- Co się stało?
- Byłem świadkiem samobójstwa. Jakiś facet skoczył z dachu wieżowca wprost pod moje nogi.
- Jezu! A jaki był motyw?
- Żadnego motywu nie było. W całkowitej ciszy o ziemię jeb**ł.

Przed wizytacją w szkole nauczyciel ustala:
- Jak o coś zapytam, niech zgłaszają się wszycy. Ci, co wiedzą prawą ręką, ci co nie wiedzą lewą...

Pewnego dnia nauczycielka wchodzi do klasy i spostrzega, że ktoś napisał na tablicy słowo penis bardzo małymi literami. Odwraca się w poszukiwaniu sprawcy, lecz nikogo nie znajduje. Szybko ściera wyraz i rozpoczyna zajęcia. Następnego dnia wchodzi do klasy i tym razem zauważa wyraz penis napisany większymi literami i znów sytuacja się powtarza, nie znajdując winnych rozpoczyna zajęcia. I tak przez około tydzień, zawsze po wejściu do klasy znajdowała to okropne słowo napisane coraz większymi literami. W końcu pewnego dnia, wchodząc do klasy spodziewała się zostać przywitaną tym samym słowem napisanym na tablicy, jednak tym razem zauważyła napis:
- Im więcej go trzesz, tym większy się staje.

Polecam www.dowcipy.pl
_________________
nauka na keyboardzie impresariat stroiciel agencja artystyczna nauka na pianinie stomatolog
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Aga



Dołączył: 01 Maj 2008
Posty: 380

PostWysłany: Pią Sie 01, 2008 11:49    Temat postu: Dowcipy o blondynkach Odpowiedz z cytatem

Lekarz zwraca się do blondynki, która chce poddać się kuracji odchudzającej:
- A ile pani ważyła najmniej?
- 2 kg 80 dkg panie doktorze.

- Po czym poznać mądrą blondynkę?
- Po odrostach.

W gazecie, w dziale praca ukazało się ogłoszenie, że policja poszukuje ludzi do pracy. Zgłosiły się trzy blondynki. Stanowisko było jedno. Postanowiono więc wybrać tą jedną w drodze małego testu.
- Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam jak najwięcej o nim, co się pani nasuwa, jakieś spostrzeżenia.
- Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Kandydatce podziękowano. Druga otrzymała takie samo polecenie.
- Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Ta również wypadła poniżej oczekiwań. Poproszono trzecią kandydatkę. Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam o nim jak najwięcej , co pani może powiedzieć o tej osobie na podstawie zdjęcia.
- Ten człowiek nosi szkła kontaktowe.
Komisja spojrzała zadziwiona. Sprawdzono w dokumentach; rzeczywiście.
- No wspaniale! Gratulujemy ! Jest pani przyjęta. Ale jak pani to wydedukowała?
- To proste. Ten człowiek nosi szkła kontaktowe, bo nie może nosić okularów.
- Ale dlaczego?
- No jak to? No przecież on ma tylko jedno ucho!

Czym się rożni blondynka od deski do prasowania?
- Desce czasami zacinają się nogi przy rozstawianiu!

Blondynka kupiła sobie nowy samochód. Wsiada i mówi:
- Chyba są źle ustawione lusterka, bo nie widzę siebie, tylko jakieś samochody.

Co robi blondynka żeby mieć norki?
- To samo co norka, żeby mieć młode.

- Co jedzą blondynki dziewice?
- Pokarm dla niemowląt.

- Dlaczego blondynki czują zakłopotanie w damskiej ubikacji?
- Bo muszą same zdejmować własne majtki.

Blondynka już dłuższy czas stoi na przystanku autobusowym. Przechodzacy obok niej chłopak zauwaza to i mówi:
- Ślicznotko, ten autobus kursuje tylko w święta.
- No, to mam wielkie szczęście, bo dzisiaj są moje imieniny...

Notatki blondynki z podróży statkiem przez ocean:
Poniedziałek: Przedstawiono mi kapitana statku.
Wtorek: Kapitan jest dla mnie bardzo miły.
Środa: Kapitan zaprosił mnie na spacer po pokładzie.
Czwartek: Kapitan zaprosił mnie na kolację do swojej kajuty.
Piątek: Kapitan zagroził, że zatopi statek, jeśli mu się nie oddam.
Sobota: Ufff! Uratowałam sześciuset pasażerów!

Polecam www.dowcipy.org
_________________
nauka na keyboardzie impresariat stroiciel agencja artystyczna nauka na pianinie stomatolog
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Moja Rekomendacja Strona Główna » Luźne rozmowy na każdy temat Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Nauka gry na klarnecie w Częstochowie Stomatolog Częstochowa Impresariat Katalog branży artystycznej

Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
iCGstation v1.0 Template By Ray © 2003, 2004 iOptional